Emisje CBAM – jak je liczyć i dlaczego importer nie może już opierać się na szacunkach

0
39
Emisje CBAM – jak je liczyć i dlaczego importer nie może już opierać się na szacunkach
5/5 - (1 vote)

Dla wielu firm CBAM był dotąd traktowany jak kolejny obowiązek sprawozdawczy. W okresie przejściowym CBAM najważniejsze było składanie informacji i uzupełnianie danych w systemie. To podejście przestaje jednak wystarczać. Wraz z wejściem w okres docelowy CBAM importerzy muszą patrzeć na emisje nie tylko jak na pozycję w raporcie, ale jak na element kosztu importu, ryzyka regulacyjnego i relacji z dostawcą.

Mechanizm CBAM, czyli unijny graniczny mechanizm węglowy, ma ograniczać zjawisko określane jako ucieczka emisji. Chodzi o sytuację, w której produkcja przenosi się poza Unię Europejską tylko dlatego, że poza UE koszty klimatyczne są niższe. CBAM ma więc wyrównywać koszty emisji pomiędzy producentami działającymi w UE, objętymi przez system handlu uprawnieniami, a producentami z państw trzecich. Podstawą regulacji jest rozporządzenie (UE) 2023/956, a Komisja Europejska wskazuje, że docelowy etap mechanizmu rozpoczął się 1 stycznia 2026 r.

Dlaczego emisje CBAM są dziś tak ważne?

Najprościej mówiąc: emisje CBAM decydują o tym, ile firma będzie musiała zapłacić w ramach mechanizmu. W okresie przejściowym błędne lub niepełne dane mogły oznaczać problem z raportowaniem. W okresie docelowym konsekwencje są poważniejsze, ponieważ pojawia się obowiązek rozliczania emisji przez certyfikaty CBAM.

To właśnie dlatego importer nie może już traktować danych od dostawcy jako luźnej deklaracji. CBAM emisje wbudowane to nie jest hasło do raportu, tylko konkretna wartość, która może przełożyć się na koszt certyfikatów CBAM, marżę, cenę sprzedaży i opłacalność kontraktu.

CBAM dotyczy importerów, którzy sprowadzają do Unii określone towary objęte CBAM. W praktyce chodzi przede wszystkim o towary wysokoemisyjne, takie jak stal, żelazo, aluminium, cement, nawozy, wodór czy energia elektryczna. To są sektory objęte CBAM, w których produkcja towarów może wiązać się z dużą ilością gazów cieplarnianych.

Jeżeli firma prowadzi import towarów objętych CBAM, musi zadać sobie kilka pytań. Czy dane od dostawcy są kompletne? Czy obejmują emisje bezpośrednie i, tam gdzie to wymagane, emisje pośrednie? Czy wiadomo, jaki jest kraj pochodzenia towaru? Czy produkty objęte CBAM zostały prawidłowo przypisane do odpowiednich kodów CN lub kody HS? Czy zgłoszenia celne są spójne z późniejszym raportowaniem?

Czym są emisje wbudowane?

Kluczowym pojęciem są emisje wbudowane. To emisje gazów cieplarnianych związane z produkcją importowanego towaru. Mówiąc prościej, chodzi o ślad emisyjny, który „wchodzi” do Unii razem z produktem.

W praktyce emisje wbudowane związane z danym towarem mogą obejmować różne elementy procesu produkcyjnego. W zależności od rodzaju produktu i zasad przewidzianych dla danego sektora mogą to być emisje CO2 powstałe bezpośrednio w procesie produkcji, a czasem także pośrednie emisje wynikające ze zużycia energii elektrycznej. Dlatego samo pytanie dostawcy: „ile wynosi emisja?” jest zbyt ogólne.

Importerzy towarów muszą wiedzieć, czy dostawca przekazuje rzeczywiste dane emisji, czy tylko wartości domyślne. To duża różnica. Rzeczywiste emisje dają większą kontrolę nad kosztem i ryzykiem, ale wymagają lepszej dokumentacji. Wartości domyślne mogą być łatwiejsze organizacyjnie, ale nie zawsze będą korzystne finansowo.

W okresie docelowym CBAM coraz większe znaczenie będzie miała także weryfikacja rzeczywistych emisji. Komisja Europejska wskazuje, że od 2026 r. informacje o emisjach wbudowanych mają być weryfikowane zgodnie z zasadami przewidzianymi dla mechanizmu.

Jak liczyć emisje CBAM?

Obliczanie emisji wbudowanych nie powinno zaczynać się od arkusza kalkulacyjnego, tylko od identyfikacji towarów. Najpierw trzeba ustalić, czy dane towary importowane rzeczywiście są objęte mechanizmem CBAM. Nie każdy produkt z danej branży automatycznie podlega mechanizmowi, dlatego konieczne jest sprawdzenie klasyfikacji towarowej.

Dopiero potem można przejść do danych emisyjnych. Firma powinna zebrać informacje od producenta lub dostawcy. Dostawcy towarów CBAM powinni przekazywać dane dotyczące emisji przypisanych do konkretnych produktów, instalacji i procesów produkcyjnych. W idealnym wariancie importer otrzymuje dane, które pozwalają wykazać poziom emisji dla konkretnej partii albo typu produktu.

Problem polega na tym, że wielu dostawców spoza UE nie ma jeszcze gotowych procedur. Producenci spoza Unii mogą nie rozumieć, jak działa system CBAM, albo traktować go jako problem europejskiego klienta. Z punktu widzenia importera to ryzykowne podejście. Jeżeli produkty objęte CBAM trafiają do UE, odpowiedzialność za prawidłowe rozliczenie spoczywa zasadniczo po stronie importera lub podmiotu występującego jako zgłaszający CBAM.

W praktyce liczenie emisji powinno obejmować trzy poziomy. Pierwszy to klasyfikacja: czy dane towary są objęte systemem CBAM. Drugi to źródło danych: czy są to rzeczywiste dane emisji, wartości domyślne, czy dane mieszane. Trzeci to kontrola: czy dokumentacja jest spójna z tym, co później trafia do raport CBAM, deklaracji lub rejestru.

Dlaczego szacunki przestają wystarczać?

W okresie przejściowym CBAM część firm traktowała raportowanie w ramach CBAM jako zadanie administracyjne. Trzeba było zebrać dane, wprowadzić je do systemu i złożyć sprawozdania CBAM. Oczywiście już wtedy jakość danych miała znaczenie, ale wiele firm nadal funkcjonowało w trybie: „jakoś uzupełnimy raport”.

W okresie docelowym CBAM takie podejście jest niebezpieczne. CBAM raportowanie emisji łączy się bowiem z finansowym skutkiem. Certyfikaty CBAM mają odpowiadać emisjom wbudowanym w importowane towary. Innymi słowy, im wyższe emisje CO2 przypisane do produktu, tym większa potencjalna liczba certyfikatów do rozliczenia.

To zmienia logikę działania. Certyfikaty CBAM odpowiadające emisjom nie są tylko formalnością. To koszt, który trzeba uwzględnić w kalkulacji importu. Cena certyfikatów CBAM jest powiązana z rynkiem unijnych uprawnień do emisji, a więc może wpływać na całkowity koszt zakupu towaru spoza UE. Komisja Europejska wyjaśnia, że w okresie docelowym importerzy mają składać deklaracje i rozliczać certyfikaty odpowiadające emisjom wbudowanym w towary.

Jeżeli importer bazuje wyłącznie na szacunkach, ryzykuje podwójnie. Po pierwsze, może źle ocenić koszty emisji. Po drugie, może mieć problem z wykazaniem, skąd wzięły się dane dotyczące emisji. A to może oznaczać korekty, spory z dostawcami i problemy z organami.

Certyfikaty CBAM i koszt importu

W docelowym modelu system certyfikatów CBAM ma sprawić, że towary importowane spoza Unii będą obciążone kosztem emisji zbliżonym do tego, który ponoszą producenci unijni w ramach EU ETS. Dlatego certyfikaty emisji CBAM stają się dla importerów czymś więcej niż nową opłatą administracyjną.

W praktyce firma będzie musiała ustalić, ile emisji przypada na produkcja importowanego towaru, a następnie rozliczyć certyfikaty emisji. Jeżeli w kraju pochodzenia zapłacono już cenę za emisje, może mieć to znaczenie dla kalkulacji, ale trzeba to odpowiednio udokumentować. Samo zapewnienie dostawcy, że „u nas też są opłaty środowiskowe”, nie wystarczy.

Dlatego zakup certyfikatów CBAM powinien być poprzedzony analizą danych. Importerzy powinni wiedzieć, które towary podlegają mechanizmowi CBAM, jaka jest ich emisyjność i jak te dane wpływają na cenę końcową. Kupowanie certyfikatów CBAM bez takiej analizy może prowadzić do sytuacji, w której firma albo przepłaca, albo nie doszacowuje ryzyka.

Ważne jest też to, że upoważniony zgłaszający CBAM będzie odgrywał kluczową rolę w docelowym systemie. Od 2026 r. importerzy lub ich pośredni przedstawiciele celni są zachęcani do uzyskania statusu upoważnionego zgłaszającego, a funkcjonalność związana z wnioskiem o taki status działa w rejestrze CBAM.

Raport CBAM to nie tylko formularz

Dobrze przygotowany raport CBAM powinien być końcowym efektem procesu, a nie próbą ratowania danych na ostatnią chwilę. Raportowanie emisji wymaga spójności między zakupami, logistyką, odprawą celną, klasyfikacją towarów i dokumentacją od dostawcy.

To szczególnie ważne, gdy firma sprowadza różne produkty objęte CBAM od wielu dostawców. Jeden kontrahent może podać dane dla całej instalacji, drugi dla grupy produktów, trzeci tylko wartości orientacyjne. Tymczasem CBAM emisje wbudowane powinny być ustalone w sposób, który da się obronić przy kontroli.

Dlatego importerzy powinni uporządkować proces. Najpierw identyfikacja, czy CBAM obejmuje dany towar. Następnie ustalenie, czy jest to przywóz towarów CBAM objęty obowiązkiem. Potem zebranie danych, ich ocena i archiwizacja. Dopiero na końcu powinno pojawić się właściwe cbam raportowanie emisji.

Warto pamiętać, że rejestr przejściowy CBAM był ważnym narzędziem w okresie przejściowym, ale docelowo znaczenie będzie miał szerszy rejestr CBAM i obowiązki związane z deklaracjami. To oznacza, że dane nie powinny być przechowywane wyłącznie w mailach od dostawców. Potrzebny jest systemowy porządek.

Co powinien zrobić importer?

Najważniejsze jest odejście od myślenia, że obowiązki CBAM dotyczą tylko działu księgowego albo osoby odpowiedzialnej za raport. CBAM dotyczy całego procesu importowego. Zakupy muszą wiedzieć, o co pytać dostawcę. Logistyka musi rozumieć, które towary objęte są mechanizmem. Finanse muszą umieć oszacować opłaty CBAM i wpływ certyfikatów na marżę. Compliance musi dopilnować, aby dokumentacja była spójna.

W praktyce wdrożenie CBAM powinno obejmować przegląd importowanych produktów, dostawców i dokumentów. Firma powinna ustalić, które towary objęte regulacją są sprowadzane regularnie, a które pojawiają się incydentalnie. Trzeba też sprawdzić, czy przywozowe zgłoszenia celne są poprawne i czy dane dotyczące rzeczywistych emisji można powiązać z konkretnymi towarami.

Dobrze przygotowani CBAM importerzy nie będą ograniczać się do składania raportów. Będą porównywać dostawców także pod kątem emisyjności, negocjować zakres danych w umowach i uwzględniać koszty emisji w kalkulacjach zakupowych. To właśnie tu pojawia się realna przewaga: kto szybciej uporządkuje dane, ten lepiej oceni opłacalność importu.

CBAM jako element decyzji biznesowej

Wbrew pozorom wdrażanie CBAM nie jest wyłącznie problemem regulacyjnym. To temat strategiczny. Jeżeli dwa produkty mają podobną cenę zakupu, ale jeden ma znacznie wyższe emisje wbudowane, jego realny koszt może być wyższy po uwzględnieniu certyfikatów. To oznacza, że cbam emisje wbudowane mogą wpływać na wybór dostawcy, kraju produkcji i modelu zakupowego.

W dłuższej perspektywie CBAM może też zwiększyć presję na redukcja emisji po stronie producentów spoza UE. Dostawca, który potrafi przedstawić wiarygodne i niższe emisje CO2, może być bardziej atrakcyjny dla europejskich klientów. Z kolei dostawca, który nie przekazuje danych, może stać się ryzykowny, nawet jeśli oferuje dobrą cenę bazową.

Dlatego importerzy nie powinni czekać, aż problem pojawi się przy rozliczeniu. Obliczanie emisji, dokumentowanie danych i przygotowanie procedur powinny zacząć się wcześniej. CBAM ma bezpośredni związek z ceną, ryzykiem i konkurencyjnością. Szacunki mogą pomóc w pierwszej orientacji, ale nie zastąpią danych, które da się udokumentować.

Emisje CBAM są dziś jednym z najważniejszych elementów przygotowania firm do okresu docelowego. Importerzy, którzy sprowadzają towary objęte systemem CBAM, muszą rozumieć, skąd biorą się emisje wbudowane, jak je liczyć i jak wpływają na certyfikaty CBAM.

Największym błędem jest traktowanie CBAM jako prostego raportowania. Raportowanie w ramach CBAM pozostaje ważne, ale nie wyczerpuje tematu. W praktyce liczą się dane, ich jakość, możliwość weryfikacji oraz wpływ na koszty importu.

Firma, która nadal opiera się wyłącznie na szacunkach, naraża się na błędne kalkulacje, problemy z dokumentacją i nieprzewidziane koszty. Firma, która już teraz porządkuje dane dotyczące emisji, może lepiej kontrolować ryzyko i podejmować bardziej świadome decyzje zakupowe. Właśnie dlatego CBAM przestaje być tylko obowiązkiem regulacyjnym, a staje się częścią zarządzania importem.