Strona główna e-Commerce Najczęstsze błędy przy wdrożeniu systemu ERP w handlu detalicznym

Najczęstsze błędy przy wdrożeniu systemu ERP w handlu detalicznym

0
2
Zespół pracowników podczas narady w sali konferencyjnej
Rate this post

Wdrożenie nowego oprogramowania w sieci sklepów rzadko wykłada się na technologii. Zawodzą rzeczy pozornie drobne: nieuporządkowane kartoteki, źle dobrany termin startu, brak osoby, która po stronie firmy pilnuje całości. Poniżej błędy, które w handlu detalicznym powtarzają się najczęściej.

Projekt bez gospodarza po stronie firmy

Najdroższa pomyłka zdarza się, zanim ktokolwiek uruchomi pierwszy moduł. Firma kupuje oprogramowanie i oddaje odpowiedzialność za wdrożenie dostawcy, bo przecież to on zna się na systemach. Tymczasem wiedza o tym, jak naprawdę wygląda przyjęcie towaru w sklepie, kto nadaje ceny i co dzieje się ze zwrotami z e-commerce, siedzi wyłącznie po stronie sieci.

Analiza przedwdrożeniowa ma to wszystko spisać, zanim powstanie harmonogram. Warto przy okazji sprawdzić, jak dostawca dzieli swoje rozwiązanie na moduły i co wchodzi do standardu, a co jest płatnym dodatkiem. Taki podział pokazuje odl.com.pl, gdzie osobno opisane są moduł handlowy, finanse, CRM czy obsługa serwisu.

Zakres przycięty do kasy i magazynu

Drugi błąd polega na zawężeniu projektu do samej sprzedaży. Sklepy ruszają, owszem, tylko księgowość dalej przepisuje dokumenty ręcznie, a dział zakupów planuje zatowarowanie w arkuszu. Warto wtedy cofnąć się o krok i sprawdzić, czym jest system ERP i jakie obszary firmy obejmuje: finanse i środki trwałe, obsługę serwisu, wymianę dokumentów z dostawcami, raportowanie z całej sieci w jednym miejscu.

Świadome ograniczenie zakresu bywa rozsądną decyzją budżetową, pod warunkiem że z góry wiadomo, kiedy dojdą kolejne moduły. Gorzej, gdy wychodzi to przypadkiem pół roku po starcie. Wtedy integracja dopinana jest w pośpiechu i prawie zawsze drożej.

Dane przeniesione razem z bałaganem

Kartoteka towarowa z kilkunastu lat potrafi zawierać ten sam model butów w czterech wersjach, z różnymi indeksami i dwoma kodami kreskowymi. Baza kontrahentów wygląda podobnie: ta sama firma występuje trzy razy, raz z numerem NIP, raz bez niego. Przeniesienie tego do nowego środowiska daje efekt natychmiastowy i przykry.

Raporty nie zgadzają się od pierwszego dnia, a zaufanie zespołu do nowego narzędzia spada w ciągu tygodnia. Porządkowanie danych jest nudne i czasochłonne, za to robi się je raz, najlepiej przed migracją.

Modyfikacje zamiast uporządkowania procesu

Kolejny błąd bierze się z dobrych intencji. Firma chce, żeby nowy program działał dokładnie tak jak poprzedni, więc zamawia modyfikacje odwzorowujące stare przyzwyczajenia, łącznie z tymi, które wzięły się z ograniczeń poprzedniego narzędzia. Koszt rośnie, a każda aktualizacja wymaga potem osobnej uwagi.

Zdrowsza kolejność jest odwrotna: najpierw sprawdzić, jak dany proces wygląda w standardzie, popracować na nim kilka tygodni, a dopiero potem zamawiać zmiany, których faktycznie brakuje. Część zgłoszeń z pierwszego miesiąca znika sama, gdy zespół pozna narzędzie.

Nauka obsługi programu na stanowisku sprzedaży

Sklepy i kasjerzy poza harmonogramem

Harmonogram potrafi wyglądać elegancko na slajdzie i zupełnie nie trzymać się rytmu sprzedaży. Start tuż przed szczytem sezonu oznacza, że kasjer uczy się nowego ekranu przy kolejce, a kierownik sklepu zamiast sprzedawać, dzwoni na infolinię. Pierwsze tygodnie pracy na nowym systemie lepiej umieścić w spokojniejszym miesiącu, nawet kosztem przesunięcia projektu.

Szkolenia bywają traktowane jak formalność: jedno spotkanie dla kierowników, którzy mają przekazać wiedzę dalej. Przy rotacji typowej dla handlu po kilku miesiącach spora część obsady nigdy takiego szkolenia nie widziała. Sprawdza się krótka instrukcja przy stanowisku i jedna osoba w sklepie, która zna program lepiej od reszty.

Integracje i serwis zostawione na koniec

Ostatnia grupa błędów dotyczy tego, co dzieje się po starcie. Połączenie ze sklepem internetowym, obsługa KSeF, wymiana dokumentów z sieciami handlowymi, integracja z kurierami: każdy z tych punktów wymaga testów na danych produkcyjnych, nie na trzech przykładowych zamówieniach. Błąd w mapowaniu stanów magazynowych widać dopiero przy świątecznym ruchu.

Umowa serwisowa bywa czytana dopiero przy pierwszej awarii. Czas reakcji, dostępność wsparcia w soboty, zasady zgłaszania modyfikacji: te zapisy ważą więcej niż różnica w cenie licencji. Sklep nie poczeka dwóch dni na odpowiedź, kiedy przy kasie nie da się wystawić dokumentu.